South Wine, powiew południa

 

Sklep South Wine, specjalizujący się w imporcie win z Nowego Świata, głównie z RPA i Australii, oferuje swoje wina w sklepie na Żoliborzu przy ulicy Młocińskiej 5/7, po sąsiedzku ze sklepem i restauracją Roberta Mielżyńskiego, z pobliskiej ulicy Burakowskiej.

Jeśli ktoś będzie w okolicy, to warto wejść do South Wine.

Poniżej lista 8  codziennych win ze średniej półki z tego sklepu.

Kleine Rust Vintage 2016 Chenin Blanc Sauvignon Blanc, RPA

Kupaż Chenin Blanc i Sauvignon Blanc. Nos lekko owocowy, w ustach natomiast bardzo owocowe, pojawiają się tutaj mirabelki, pigwa, renkloda, ożywczy miąższ owocowy i wysoka kwasowość. Wino dosyć proste i lekkie, ale w tej cenie nie można mieć o to pretensji, bo jest bardzo przyjemne. Będzie świetne do lekkiej sałatki z owocami. Wino na co dzień.

Ocena 2.5/5, Cena 29.90 zł

Kleine Rust Vintage 2016 Chenin Blanc Sauvignon Blanc RPA.jpg

 

Cumulus Chasing Clouds Central Ranges 2015, New South Wales, Australia

Ciekawy kupaż Chardonnay, Semillon i Rieslinga. Semillon i Riesling dały wysoką kwasowość, dużo tropikalnych owoców, cytrusów, zielonego jabłka, a Chardonnay, które spędziło kilka miesięcy na osadzie z drożdży, dodatkowo wzbogaciło wino aromatami masła i orzechów.Przyjemne, bardzo soczyste i owocowe wino do lekkich sałatek i drobiu, idealne do sałatki typu Cezar.

Ocena 2.5/5, Cena 41.70 zł

02. Cumulus Chasing Clouds Central Ranges 2015, New South Wales Australia.jpg

 

Bellow’s Rock 2014 Chenin Blanc, Coastal Region, RPA

Chenin Blanc przyjemnie owocowe, z maślana słodyczą, wysoką kwasowością, owocowymi aromatami żółtego jabłka, mirabelki, brzoskwini, melona oraz miodu. Wino o średniej budowę, z wyraźną owocowością podkreśloną jeszcze kwasowością.Eleganckie. Warto, szczególnie w tej cenie.

Ocena 3/5, Cena 36 zł

03. Bellow’s Rock 2014 Chenin Blanc, Coastal Region RPA.jpg

 

Valentin Bianchi S.A., Elsa Bianchi Torrontés 2015, Mendoza, Argentina

To wino pochodzi z argentyńskiego regionu Mendoza, położonego w samym centrum Argentyny, a jeśli spojrzeć na położenie regionów winiarskich, Mendoza jest drugim, wysuniętym najbardziej na południe, regionem winiarskim Argentyny, leżącym powyżej  regionu Río Negro i Neuquén. Dalej na północ Mendozy mamy regiony San Juan, La Rioja, Catamarca i Salta.

 

South-America-Wine-Map-wine-folly_.jpg

Źródło: Wine Folly

 

Szczep Torrontés, który obecnie stał się synonimem wina białego w Argentynie, (trochę jak Malbec wśród win czerwonych), to w zasadzie kilka odmian, z których najważniejsze są trzy: Torrontés Sanjuanino, Torrontés Mendocino i Torrontés Riojano.

Niestety nie jest dokładne znane pochodzenie szczepu Torrontés. Niektórzy uważają się, że Torrontés Riojano pochodzi z Hiszpanii, natomiast według innych źródeł, jest ono, tak jak pozostałe dwa Torrontés Sanjuanino i Torrontés Mendocino, endemicznym szczepem, powstałym z połącznia czerwonej odmiany País i Muszkatu Aleksandryjskiego.

Uznaje się, że najlepsze wina powstają z odmiany Torrontés Riojano w regionie Salta, w Dolinie Cafayete, na samej północy Argentyny. Winorośl rośnie tam na wysokości 1660 metrów n. p. m. w najwyżej położonych winnicach w Argentynie. Dzięki dużej, dobowej amplitudzie temperatur, (temperatura w dzień może osiągać tam nawet 38°C, a w nocy spadać do zaledwie 12°C), wina zachowują wysoki poziom kwasowości, co wpływa na ich równowagę i strukturę.

Elsa Bianchi Torrontés pochodzi z południowej części regionu Mendoza, z San Rafael i główną jego cechą są wyraziste aromaty owoców tropikalnych.

To wino otwiera się szybko i od razu atakuje całą masą owoców. Jest tam grejpfrut, pomarańcza, skórka cytryny, mango, jabłko, białe kwiaty. Takie wino to w zasadzie sałatka owocowa i do takiej będzie też pasować. Świetne, lekkie, owocowe wino.

Ocena 3/5, Cena 39.50 zł

04. Valentin Bianchi SA Elsa Bianchi Torrontés 2015 Mendoza Argentina.jpg

 

Groot Constantia Landgoed Sauvignon Blanc/ Semillon 2015, RPA

Groot Constantia to jedna z historycznych posiadłości, leżących w regionie Constantia, na Półwyspie Przylądkowym, bardzo niedaleko Kapsztadu.

Groot Constantia Landgoed to bardzo soczyste, przyjemne Sauvignon Blanc z dodatkiem Semillon z historycznej posiadłości w Republice Południowej Afryki. Nie tak agresywnie zielone jak Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii, ale raczej w stylu francuskim, delikatne, jeszcze złagodzone przez Semillon. Aromaty melona, zielonych jabłek, mango i ananasa. Całość świeża, ładnie ułożona i bardzo przyjemne do picia.

Ocena 3/5 Cena 49.40 zł

05. Groot Constantia Landgoed Sauvignon Blanc Semillon 2015 RPA.jpg

 

Thelema Riesling 2014, Stellenbosh, RPA

Thelema to znana posiadłość z regionu Stellenbosh, produkująca bardzo dobre wina.

Ten riesling zrobiony jest w stylu off dry, czyli prawie pół słodkim. Mimo ładnego owocu, limonki, brzoskwini i żółtego jabłka, wino jest zdominowane przez nuty naftowe. Niektórzy mogą to uznać za zaletę, ale dla mnie były one zbyt przetłaczające i w rezultacie gasiły inne aromaty.

Ocena 2.5/5, Cena 49.40 zł

06. Thelema Riesling 2014  Stellenbosh RPA.jpg

Kangarilla Road Cul de Sac Shiraz 2015

Soczysty Shiraz prosto z Australii. Od razu na wstępie oferuje owoce leśne, jeżynę, śliwkę, trochę pieprzu. Bardzo solidnie zrobiony i w tej cenie bardzo dobry. Nie oczekujcie petardy, ale w swojej kategorii jest przyzwoity. Pozytywne opinie o tym winie pojawiają się w sieci, między innymi tutaj i tutaj.

Ocena 3/5, Cena 49.90 zł

07. Kangarilla Road Cul de Sac Shiraz 2015.jpg

Graham Beck Merlot 2009

Wyjątkowo ładny Merlot z 2009 roku. Bardzo owocowy smak i nieprzytłaczający beczka. Na pierwszym planie wiśnia, jeżyny, jagody, dalej słodka wanilia, cynamon, pieprz i ściółka leśna. Taniny delikatne i zupełnie zintegrowane, a o beczce dają znać tylko delikatne aromaty dębowe i cedrowe. Super wino, teraz w obniżonej cenie.

Ocena 3.5/5, Cena: (59.90 zł), 47.92 zł

08. Graham Beck Merlot 2009.jpg

 

Źródło wina: zakup własny autora.

Wino – Skala ocen: 1 wino słabe, niepolecane,   2 pijalne, 3 dobre, 4 bardzo dobre, 5 wybitne.

Opublikowano Uncategorized | Otagowano , , , | 2 Komentarze

Podsumowanie roku 2016 roku i plany na rok 2017

Podsumowując rok 2016, chciałbym podziękować wszystkim Czytelnikom, którzy odwiedzili mojego bloga w minionym roku.

W 2016 r. opublikowałem 24 wpisy, a mój blog odwiedziło 5000 osób. Bardzo dziękuję.

Co mogło pójść lepiej?

  • Muszę przyznać, że ilość wpisów w roku 2016 była mniejsza niż w 2015 roku. Rok 2016 był pod tym względem trudniejszy niż poprzedni. Zbrakło czasu, energii i początkowego entuzjazmu, by wpisy pojawiały się z większą regularnością.

Co się udało?

  • Mimo niewielkiej ilości wpisów, udało się utrzymać częstotliwość pisania średnio co dwa tygodnie.
  • Udało się poznać bardzo interesujących ludzi prowadzących blogi winiarskie.
  • No i udała się fantastycznie podróż do Somló z Piotrkiem i Michałem.

Najlepsza butelka roku 2016

Najlepsze wino w roku 2016 to A nagy bajuszú Jász Laci Perverzitás 2013 od Laciego Jásza z góry Somló. Wino niejednoznaczne i na pewno nie mainstreamowe. Piliśmy je w sobotni poranek wśród bazaltowych skał Somló i to wino idealnie oddawało szorstkość tego wulkanicznego kamienia i siarkowe aromaty. Musiało minąć kilka minut zanim te skalne aromaty nieco wywietrzały i pojawił się soczysty owoc. Wino pełne klasy, raczej medytacyjne i folozoficzne,  niż wesoły kompan do lekkiego obiadu.

10-lizard_somlo

To tutaj dojrzewa Juhfark

Najlepsza degustacja roku 2016.

Najlepszą degustacją, na której byłem okazała się ta zorganizowana przez Centrum Wina na pokładzie Boeinga 787 Dreamliner, gdzie zaprezentowano 130-letnie porto Ne Oublie z posiadłości Grahamów.

ne-oublie_2

Tego się nie zapomina

Plany i cele na rok 2017

Częstsze publikacje na blogu niż w roku 2016, postaram się publikować średnio raz w tygodniu.

Wycieczki winiarskie, czyli to co każdy lubi najbardziej. Plany już są, pierwsza wycieczka w maju na Węgry, do Tokaju, później, najprawdopodobniej w czerwcu wycieczka Sandomierskim Szlakiem Winiarskim, a w drugiej połowie roku – Porto. Mam ambitny plan, aby zebrać grupę chętnych podróżników i zorganizować kilkudniowy wyjazd do okolic Sandomierza. Szczegóły wkrótce na blogu ..:)

Życzę Wam wszystkim, by ten rok przyniósł  dużo dobrego wina, które łagodzi obyczaje i łączy ludzi, a sobie – interesujących podróży winiarskich oraz …więcej czytelników bloga 🙂

Szczęśliwego Nowego Roku!!!

 

 

Opublikowano Uncategorized | Dodaj komentarz

Szomlońscy czarodzieje

Do winnicy Laciego Jásza, położonej prawie na szczycie Góry Somló szliśmy w piękny słoneczny poranek w ostatni weekend września. Mimo, że była dopiero 9 rano, słońce przygrzewał mocno, kiedy wspinaliśmy się stromymi schodami ułożonymi z bazaltowych, czarnych kamieni wulkanicznych. Z góry rozciągał się fantastyczny widok. Jeszcze tylko potwierdzenie adresu Laciego Jásza u pracującego w swojej winnicy starszego Węgra, i już schodziliśmy na mały tarasik, położony u szczytu, schodzącej w dół winnicy, z drewnianym, bogato zastawionym stołem i uśmiechniętym, wąsatym gospodarzem.

Stół uginał się od węgierskich wędlin, plastrów wędzonego łososia, serów, świeżych pomidorów, papryk i świeżutkiego pieczywa. Na początek, zanim jeszcze pojawiło się wino, zostaliśmy poczęstowani domową palinką, wódką z winogron, a od razu poczuliśmy, ze w tym miejscu możemy zostać na zawsze.

img_2994

Węgierska gościnność

Laci Jász, czyli po naszemu, Władysław Jász, to outsider w społeczności tradycyjnych winiarzy szomlońskich. Jego droga do własnej winnicy zaczęła się kilka lat temu, kiedy to, będąc jedynie miłośnikiem wina, podjął decyzję o tym, że chce robić je samemu. Nie tylko, że ukończył ogólnie dostępne kursy winiarskie, ale zapisał się na wydział winiarski na jednym z uniwersytetów, gdzie ukończył enologię i odbył praktyki w u kilku producentów, między innymi na Węgrzech i w Austrii. Laci Jász produkuje obecnie około 3.5 tysiąca butelek wina rocznie.

W 2009 roku zakupił on pierwszy kawałek ziemi w Somló, stanowiący trzon jego winnicy. Obecnie, oprócz tej winnicy, ma on jeszcze winnicę na górze Ság, do tego dzierżawi półtorahektarową winnicę na zachodnim stoku góry Somló oraz skupuje winogrona z innego siedliska, gdzie w pełni nadzoruje pracę przy winoroślach w tej winnicy.

img_3001

Jász Laci

Degustację zaczęliśmy od St. Margit Pincészet Gyöngymosoly Juhfark 2015, który jest flagowym winem Laciego. Jest to bardzo przyjemne wino o dużej kwasowości, świeżym, soczystym owocu, aromatach żółtych jabłek, renklody i o lekkich nutach miodowych, z silnymi akcentami tej ziemi, czyli z wyrazistą, bazaltową mineralnością. Oczywiście wino dojrzewa w stali, ale co jest szczególne w tym winie, to fakt, iż jest ono lekko musujące, co sprawia, że jest bardzo napowietrzone, lekkie i chrupkie.  Jego węgierska nazwa Gyöngymosoly oznacza Perłowy uśmiech. Dla mnie ocena 3.5/5.

img_3015

St. Margit Pincészet Bazalt Hárslevelű Ság 2015, pochodzące z winnicy znajdującej się na górze Ság, położonej niedaleko góry Somló i również objętej apelacją Somló. Bardzo kwiatowe, owocowe, kwasowe, ale nie tak okrągłe jak Juhfark, bardziej poważne, ale nadal lekkie i świeże. Dla mnie super. Ocena 3/5.

02-bazalt-harslevelu-sag-2015

St. Margit Pincészet Bazalt Juhfark 2015. Dojrzewa w beczce z drzewa akacjowego przez 6 miesięcy, 6g/l kwasu i 5-6 g/l cukru. Wysoka kwasowość, aromaty beczkowe, owoc niedominujący. Nie okrągłe, raczej surowe i mineralne. Mnie do końca nie przekonało. Ocena 2/5.

img_3017

St. Margit Pincészet Bazalt Szemtelen Ság Jufark 2015 z góry Ság. Szemtelen po węgiersku znaczy bezczelny. Podobnie jak wino opisywane powyżej, dojrzewa w beczce z drzewa akacjowego przez 6 miesięcy i w stylu jest też podobny, pojawiają się aromaty z beczki akacjowej, nie jest tak okrągłe, owoc nie jest zbyt soczysty. Tutaj pojawia się za to większa struktura, alkohol na poziomie 12.5%. Wino jest cięższe, ekstraktywne, po jakimś czasie pojawia się owoc, zrównoważone, idące w kierunku półwytrawności, 8g/ l cukru. Ja nie byłem za bardzo zauroczony tym winem, ale koledzy, tak. Ocena 2.5/5.

04-bazalt-szemtelen-sag-jufark-2015

St. Margit Pincészet Bazalt Olasz Rizling 2015 z góry Somló. Winogrona są zbierana w dwóch turach. Połowa dojrzewała w beczce z drzewa akacjowego, a druga cześć przeszła maceracje na skórkach przez dwa miesiące, w grudniu 2015 wina zostały przelane i połączone ze sobą. Nos świeży i kwasowy, owocowy, usta, jabłkowa kwasowość, nuty maślano-mleczne, końcówka z lekką goryczką. Ładne wino i mi się podoba. Ocena 3/5.

05-st-margit-pinceszet-bazalt-olasz-rizling-2015

Wszystkie powyższe pięć win było zrobione w ramach projektu St. Margit Pincészet. Wszystkie te wina mają podobne etykiety, oprócz pierwszego wina, które jednak od 2016 roku ma już tę samą stylistycznie etykietę. Te wina są dostępne w sklepach w okolicy Soló oraz u samego producenta.

dsc05917

Jednak Laci Jász produkuje wina w ramach innego, bardziej autorskiego projektu, który sygnuje własnym nazwiskiem Jász Laci z dopiskiem A Nagy Bajuszú Jász Laci, co znaczy Od Długowąsego Władka Jasza. Laci jest dumny ze swoich wąsów i zrobił z nich swoisty znak rozpoznawczy dla siebie i dla swoich win.

Te wina reprezentują zupełnie inną kategorię wagową. Wszystkie te wina są robione metodą win pomarańczowych. W skrócie polega ona na tym, że wyciska się sok z winogron, a wytłoczone grona razem z pestkami i kiściami zostawia się na noc, by się utleniły, a następnego dnia dodaje się te wytłoczone grona do moszczu. Całość przelewa się do kadzi fermentacyjnej i pozostawia na 60 dni. Po tym okresie wino jest przelewane do beczek akacjowych, gdzie dojrzewa przez 4 miesiące, a następnie jest filtrowane.

Pierwsze wino, które pojawiło się na stole, to A nagy bajuszú Jász Laci Salto Mortale, Grüner Veltliner. Od razu atakuje całym spektrum aromatów, pojawiają się nuty miodowe, akacjowe, anyżowe, warzywno-ziołowe. W ustach lekkie i łagodne, z podobnymi aromatami, które pojawiły się w nosie, z dosyć wyraźną taniną. Kwasowość i słodycz zrównoważone, na średnim poziomie. Kwas 4.5 g/l , cukier 5g/l. Ocena 3/5.

06-salto-mortale

Drugie wino to A nagy bajuszú Jász Laci Csak ZS A.K., co oznacza” Tylko skrzyp, algi i siarka”. To wino to kupaż w 80% Olaszrizlinga i Szürkebaráta (tak na Węgrzech jest nazywany Pinot Gris) i w 20% niezidentyfikowanych odmian rosnących na tej samej parceli co dwie wyżej wymienione odmiany. W nosie dymne, smoliste i mineralne, oczywiście pojawiają się też aromaty warzywne, koprowe, oraz suszonych owoców. W ustach na pierwszym planie grają suszone owoce i aromaty ziołowe, Całość jest żywa i skoncentrowana, a wysoka kwasowość nadaje winu młodość i giętkość. Perfekcyjnie skoncentrowane, ekstraktywne, poważne. Ocena 4/5.

07-csak-zs-a-k

Trzecie wino nazywa się wdzięcznie A nagy bajuszú Jász Laci Vulkan Lehelete 2015 Ság Hegy czyli Wyziew Wulkanu z Góry Ság. To wino zrobione z odmian czerwonych, ale podobnie jak dwa powyższe wina, jest robione metodą win pomarańczowych. Dwie trzecie Cabernet Sauvignon i jedna trzecia Syrah. Cabernet Sauvignon w czasie zbioru było w pełni dojrzałe, a grona Syrah były już nawet częściowo przejrzałe, a rozkład kwasu jabłkowego nastąpił w gronach. Przy stole u Laciego bardzo mi się podobało, było lekkie, świeże i skoncentrowane, z delikatnymi aromatami warzywnymi i koprowymi. Kiedy kolejny raz degustowałem je w domu, potwierdziła się klasa tego wina, tym razem zachwycił mnie soczysty owoc, wiśnia i malina, wysoka kwasowość i ładna goryczkowa tanina.  Rewelacja, ocena 4.5/5.

A nagy bajuszú Jász Laci Perverzitás 2013. W nosie to wszystko co daje góra Somló: nafta, bazalt i siarka. W ustach świeże, dzięki wysokiej zawartości kwasu, powyżej 7g/l. Aromaty jabłkowe, renkloda, białe jeżyny, leśna ściółka. W końcówce pozostaje głównie ten bazaltowo – mineralny smak. Jest to znowu field blend, czyli mieszanka różnych odmian winorośli, rosnących na jednej parceli. To wino to w mojej ocenie największy hit tej degustacji, ale uwaga, jest to trudne wino, które nie przypadnie każdemu do gustu. Jego wulkaniczne aromaty mogą odstręczać, więc tylko dla winomanów. Ocena 4.5/5.

09-perverzitas-2013

Ostatnie, piąte wino to A nagy bajuszú Jász Laci Furmint 2011, zebrany z bardzo dobrej parceli. Wino jest bardzo utlenione, bo beczka była nie pełna, i dzięki zawartemu powietrzu wino ewoluowało, tak jak Sherry. W nosie aromaty owocowe, kwiatowe, suszone zioła, a w ustach bardzo ekstraktywne, na początku pojawia się świeża, kwasowa owocowość, aromaty beczki akacjowej z leciutkimi oznakami ewoluowania. Super. 3/5.

Po kilku tak mile spędzonych godzinach musieliśmy się pożegnać z naszym gościnnym gospodarzem, bo już na nas czekała kolejna gwiazda szomlońskiego winiarstwa, Zoltán Balogh, z winnicy Somlói Apátsági Pince.

Do Zoltána, który już nas z niecierpliwością oczekiwał, przybyliśmy nieco spóźnieni, bo mimo niedzieli, miał jeszcze prace do wykonania.

Produkcja w granicach 4 do 7 tysięcy butelek rocznie, na winnicach obejmujących obszar trzech hektarów.

Na początek na stole pojawił się Somlói Apátsági Pince Traminer 2015, podany w butelce po Juhfarku. Pachnący, trochę jak Gewurtztraminrer, 10 g/l cukru resztkowego. Pełny, owocowy, okrągły, kwasowy, renkloda, żółte owoce, piękne, bardzo żywy i świeży. Dojrzewał przez rok w dużych, 500 litrowych beczkach dębowych.

01-zoltan_traminer-2015

Kolejne wina, nalewane dość szybko, to kalejdoskop smaków i zapachów.

Somlói Apátsági Pince Olaszrizling 2012. Okrągły, pyszny, z bardzo małym cukrem resztkowym, 4g cukru, nieco ewoluowany, o aromatach suszonych  owoców.

02-zoltan_olaszrizling-2012

Somlói Apátsági Pince Olaszrizling 2015. Miodowy, kwiatowy, wyrazista kwasowość i owoc, bogatsze niż powyższy Olasz z 2012 roku, 25 g/l cukru.

03-zoltan_olaszrizling-2015

Somlói Apátsági Pince Furmint 2014. Lekko wulkaniczne aromaty, trochę nafty, pełny owoc, wysoka kwasowość,  bogate, lekko słone, mineralne, piękne wino.

04-zoltan_furmint-2014

Somlói Apátsági Pince Hárslevelű 2014. Bardzo wytrawne, odrobina dojrzałych i suszonych owoców, zrównoważone cukrem resztkowym.

Somlói Apátsági Pince Hárslevelű 2013. Bardzo dojrzałe, owocowe, brzoskwinia, mineralność, słoność, wedługg Zoltana idealnie pasuje do karmelu i jeżyn.

06-zoltan-harslevelu-2013

Somlói Apátsági Pince Hárslevelű 2012. Butelka tego wina była otwarta przez ponad 6 miesięcy, a wino jest nadal świetne, świeże, w nosie lekko utlenione, w ustach suszone owoce. Idealny balans między kwasem, a cukrem. 6g/l cukru resztkowego.

07. Zoltan Hárslevelű 2012.jpg

Zoltán w zasadzie nie musi szukać nabywców swoich win, oni sami znajdują jego i jego wina. Jakość tych win jest tak wysoka, że trafiają one do najlepszych restauracji w Wielkiej Brytanii, USA i w Europie.

 

Do Polski jego win nikt jeszcze nie importuje, ale jak Zoltan sam zaznaczył, nie jest zaineresowany sprzedażą do sklepów winiarskich. Jeśli jego wina miałby by być dostępne w Polsce, to jedynie w najlepszych restauracjach serwujących dania pasujące do jogo win, najlepiej w zgodzie z ruchem Slow Food.

Bardzo ważne dla Zoltana jest zachowanie naturalnej równowagi ekologicznej na Górze Somló. Mimo, że jego wina nie mają certyfikatów win organicznych czy ekologicznych, zarówno w winnicy jaki w winiarni stosuje on zasadę minimalnej ingerencji środków chemicznych. Jego filozofia zasadza się na tym, by środowisko naturalne zostało zachowane. Weźmy na przykład całe bogate życie owadów żyjących pod ziemią. Maja one wielki wpływ na to jak rośnie winorośl, jakie jest odżywiana, jak jest dotleniana i tak dalej. Jeśli zaczniemy zabijać część owadów środkami chemicznymi, inne owady, które do tej pory były zjadane przez ten zniszczony gatunek zaczną dominować i spowodują nierównowagę w glebie, co będzie mieć wpływ na stan winorośli.

img_3086

Zoltán przed swoją piwnicą

Innym przykładem jest utrzymywanie drapieżnych ptaków na Górze Somló, które mają za zadanie chronić winnice przed atakami stad ptaków przylatujących znad Balatonu, które zjadają winogrona. Wystarczy nie ścinać wysokich drzew, które są naturalnym schronieniem dla drapieżników, by inne ptaki, żywiące się winogronami nie przylatywały.

img_3075

Zoltán wykładający swoją filozowfię winiarstwa

 

Zoltán Balogh jest w swoim ujęciu tradycjonalistą, który bardzo sobie ceni tradycje Góry Somló, styl win, który, oprócz tego, że jest wulkaniczny, jest czysty, owocowy i rześki i chce tę tradycje win podtrzymywać. Jego wina są robione w sposób bardziej intuicyjny, niż techniczny. Zoltan nie zawraca sobie głowy dokładnym określeniem, ile jego wino ma mieć cukru resztkowego, a i le kwasu. On wie, kiedy wino jest gotowe i kiedy wino jest odpowiednio dojrzałe, przelewa je do butelek.

IMG_3056.JPG

Natomiast Jasz Laci prezentuje inne ujęcie win. Jasz Laci jest winiarzem, który dzięki swoje pasji i konsekwencji ukończył studia enologiczne, nabył wiedzę o produkcji wina z książek i ze swoich pobytach w innych winiarniach, nie tylko na Węgrzech. Nie jest on tak związany z tradycją win z Góry Somló i wcale do tego nie dąży. Jego celem jest eksperymentowanie i tworzenie win, które będą absolutem dla niego. Dlatego też oprócz swojej podstawowej linii win St. St. Margit, z których zresztą część nie jest klasyfikowana jako wina z Somló, ma drugą linie win „Od Wąsatego Jasza”. Ta druga linia, czy też projekt, nie jest w ogóle klasyfikowany jako wina z Somló, a jedynie jako wino stołowe, bez żadnej klasyfikacji, bo Apelacja Góry Somló nie dopuszcza win robionych metodą win pomarańczowych.

Jasz Laci stoi trochę na uboczu głównego nurtu winiarstwa z Smoló, ale jest bardzo utalentowany.  Do wina podchodzi w sposób bardzo techniczny, dba o wynik swojej produkcji, zakłada, jakie wini będzie mieć parametry i jak wino będzie wyglądać.

Wyniki obu tych panów, mimo, że reprezentują inne podejścia, są rewelacyjne. Wina pomarańczowe od Laciego są długie, skoncentrowane, wibrujące tym wulkanicznym terroir, a jego wino czerwone jest po prostu rewelacyjne. Wina od Zoltána Balogha to koncentracja w czystej postaci, tam nie ma ani jednego elementu zbędnego, wszystko jest na swoim miejscu, one też są wibrujące, owocowe, żywe i przede wszystkim są kwintesencją win z Góry Somló.

Do Somló podróżowałem z Piotrkiem Wdowiakiem z bloga Z Winem do Kina, z Michałem Kissem z bloga NieWinne Podróże i jego uroczą żoną, Aniko.

Wielkie podziękowania dla Michała za zorganizowanie degustacji z gwiazdami winiarstwa z Somló, dla Laciego Jásza za wielką gościnność i wspaniałą opowieść o winach, dla Zoltána Balogha, za gościnę, jego unikatowe wina i podzielenie się swoją filozofią i Piotrkowi za jego wykład i najlepszych producentach win z Góry Somló.

Relacja ze spotkania na blogu Z Winem do Kina tutaj, a na blogu NieWinne Podóże tutaj

Wino – Skala ocen: 1 wino słabe, niepolecane,   2 pijalne, 3 dobre, 4 bardzo dobre, 5 wybitne.

Opublikowano Podróże, Węgry | Otagowano , , , , , , , | 1 komentarz

Azienda Corino, dyskretny urok Barolo

W Vinotece 13 gościli ostatnio Giuliano i Stefania Corino, właścicieli winnicy i winiarni Corino z regionu Barolo we włoskim Piemoncie, którzy przy tej okazji przedstawili niektóre spośród swoich win.

Rodzina Corino jest związana z winiarstwem od roku 1952, kiedy to osiedlili się oni w okolicy miasteczka La Morra i zaczęli zajmować się uprawą winorośli. Początkowo nie produkowali oni własnego wina, a jedynie sprzedawali winogrona lokalnym producentom.

azienda-corino_map

Do roku 2005 rodzina Corino zarządzała winnicami o powierzchni 15 hektarów,  jednak  kiedy nadszedł czas, by stery rodzinnego przedsiębiorstwa przejęło młodsze pokolenie, dwaj bracia, Renato i Giuliano, postanowili podzielić się ziemią i rozpocząć produkcję na własną rękę.

Renato Corino otrzymał działkę około siedmiohektarową, położona na północnym zachodzie od miejscowości La Morra, a Giuliano Corino, działkę ośmiohektarową i dodatkowo zachował prawo do historycznej nazwy oraz prawo do używania marki Corino.

Obecnie, winnica należąca do Giuliano, zajmuje obszar 9.5 hektara w miejscowości La Morra, około 10 km na południowy zachód od Alby, a jego winnice są położone na wysokości około 250 m npm, gdzie najlepiej dojrzewa Nebbiolo, najbardziej reprezentatywny szczep Piemontu. Oprócz Nebbiolo, rodzina Corino uprawia odmiany Barbera i Dolcetto

Praca w winnicy i w winiarni jest wykonywana przez Giuliano, jego żonę, Stefanię, dwójkę ich dzieci i jednego pracownika.

W winnicy Corino produkuje się 9 różnych win, z których cztery zostały zaprezentowane podczas degustacji.

Corino Barbera d’Alba D.O.C. 2015

Kolor głęboko czerwony, z lekkimi refleksami fioletowymi

Jest to jeszcze dosyć młode wino, z aromatycznym nosem, pełnym aromatów ciemnych leśnych owoców i wiśni, jest świeże i o wysokiej kwasowości, pojawiają się również delikatne aromaty dębu, wanilii i świeżego drewna.

Usta pokazuję te same aromaty ciemnych leśnych owoców i wiśni, wino jest bardzo świeże, kwasowe i taniczne. Dla mnie jeszcze młode i nieułożone do końca, ale warto mu dać trochę czasu, a powinno się bardzo odwdzięczyć w przyszłości.

W beczce to wino spędzie tylko 3-4 miesiące, po wstępnym leżakowaniu w beczkach ze stali. Ten pobyt we francuskim dębie ma to wino zaokrąglić, dać mu trochę struktury i doprowadzić do lekkiej oksydacji.

Wino jest lekkie, owocowe, wiśniowe z delikatną, owocową słodyczą.

Ocena 3/5, Cena 65 zł

02. Barbera d'Alba 2015_ok_.jpg

Corino Langhe Nebbiolo, 2015

To wino  bardzo mnie zauroczyło, to jest  lekkie, zwiewne, bardzo napowietrzone, przestrzenne. Dojrzewało jedynie w beczkach stalowych, z maceracją na skórkach przez 5-7 dni, do jego produkcji użyto gron pochodzących z winorośli z młodszych nasadzeń.

Nos wiśniowy, lekki, usta lekko ściągające, taniczne, mimo, że wino nie dojrzewało w beczce, ma trochę więcej tanin i więcej kwasu niż poprzednia Barbera d’Alba.

Na początku wydaje się być trochę krótkie, z niską kwasowością i niskim poziomem garbników, ale z czasem zaczyna się otwierać i znacznie zyskuje.
Jest to wino lekkie i przyjemne, gdzie taniny pochodzą ze skórek, a nie z beczki. Bardziej taniczne i kwasowe od pierwszego wina, ładnie zbalansowane, aromaty bardziej otwarte, przestrzenne, napowietrzone. Jest też bardzo aromatyczne, perfumowane.

Ocena 3/5, Cena 85 zł

03. Langhe Nebbiolo 2015_ok.jpg

Corino Barolo DOCG 2012

Bardzo dobre wino, atakujące od razu aromatycznym, fiołkowym nosem, dalej pojawiają się słodkie owoce, czereśnia, słodkie wiśnie, lukrecja, fiołki i lekkie aromaty starej skóry.

Usta tak samo czereśniowe, lekko likierowe, o średniej kwasowości, z taninami już wtopionymi, chociaż wino nie jest bardzo garbnikowe, bo leżakowało w używanej beczce, która nie dodaje tak wiele tanin.

Wykonane w stylo modernistycznym, lekkim, bardzo aromatycznym i słodkim, gotowe do picia od razu, ale można też je trzymać, nawet 10 lat.

Ocena 3.5/5, Cena 165 zł

 04-barolo-docg-2012_ok

Corino Barolo D.O.C.G. Vigna Giachini 2012

Jest to wino robione z pojedynczej parceli Vigna Giachini, z krzewów 40-45 letnich.

D.O.C.G. Vigna Giachini to drugie Cru od Corino, pierwsze to D.O.C.G. Arborina.

W nosie jest bardziej skupione niż poprzednie Barolo, nie atakuje już tak bardzo intensywnymi aromatami, ale z czasem też pojawiają się fiołki, lukrecja i czereśnia.

Usta leciutko likierowe, miękkie, z dosyć wysoką kwasowością, (6g kwasu  na litr), z wyrazistym owocem, słodką czereśnią, z lekko pikantnymi garbnikami w końcówce.

40% wina dojrzewa w nowych beczkach z dębu francuskiego, a pozostałe 60% w używanych dębowych beczkach przez 24 miesiące, a po przelaniu, wino leżakuje jeszcze 12-14 miesięcy w butelkach, po czym trafia do sprzedaży. Barolo musi spędzić co najmniej 18 miesięcy w beczce, a następnie 20 miesięcy w butelce i dopuszczane jest do sprzedaży po 3 latach i dwóch miesiącach.

Obydwa Barolo były bardzo przystępne, bardzo nowoczesne, aromatyczne i zachwycały świetna równowagą między kwasowością i taninami i bogatym owocem.

Ocena 3.5/5, Cena 229 zł

Wina z Azienda Corino mogą się bardzo podobać, a zaprezentowane roczniki są w zasadzie gotowe do picia od razu. Wina są bardzo przystępne, aromatyczne i ładnie zrównoważone.

Wina dostępne w sklepie Vinoteka13 w Warszawie i Krakowie.

Degustowałem na zaproszenie Vinoteka 13

Wino – Skala ocen: 1 wino słabe, niepolecane,   2 pijalne, 3 dobre, 4 bardzo dobre, 5 wybitne.

Opublikowano Degustacja, Włochy | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Wąsacz z Alentejo, czyli wina Poulo Laureano w 13Win

Winiarnia 13 Win w ramach degustacji prowadzonej przez Panią Biankę Oliveira, pokazała nowe wina od sławy winiarstwa z portugalskiego regionu Alentejo, Paulo Laureano.

Paulo Laureano, uznany enolog i propagator wiedzy o winie, w roku 1999 zapragnął wykorzystać swoją wiedzę i zakupił własną winnicę, gdzie od roku 2002 z powodzeniem produkuje własne, bardzo cenione na całym świecie, wina. Winnica znajduję się w okolicy miasteczka Selmes w gminie Vidigueira, w regionie Alentejo,  gdzie w ciągu dnia temperatury mogą sięgać do 40° C, ale w nocy jest znacznie chłodniej, dzięki wzgórzom chroniącym również od wiatru od morza, co bardzo dobrze wpływa na dojrzewnie winogron.

selmes-vidigueira

Paolo Laureano, zarządza winnicą o powierzchni 120 hektarów, składającą się z dwóch działek, z czego jedna jest obsadzona krzewami winorośli 30-35 letnimi, a na drugiej krzewy zostały posadzone kilkanaście lat temu. Taka powierzchnia pozwala na produkcję sięgającą kilku milionów butelek rocznie. Przy produkcji wina, zarówno w winnicy jak i winiarni pracuje około 20 osób. Większość produkcji, bo aż 80%, jest eksportowana do krajów związanych historycznie relacjami handlowymi z Portugalią, jak Brazylia, Angola, Mozambik, Makao, jaki do USA, RPA, Chin oraz do Polski.

Paulo Laureano  Clássico Branco 2015 Vinho Regional

Pierwsze wino tej degustacji to białe Clássico, będące winem podstawowym, zrobione z użyciem takich odmian portugalskich jak Roupeiro i Antão Vaz.

W nosie trochę żółtych owoców, gruszki, kwiatów i ziół. W ustach proste, z dosyć dużą kwasowością, ziołowe i z lekkimi akcentami owocowymi, zakończone lekką goryczką.

Proste, ale dające dużo przyjemności, do picia solo, lub lekkiej kolacji z owocami morza, rybami lub drobiem, w dobrej cenie 29 zł. Ocena 2/5

01. Classico Branco.jpg

 

Paulo Laureano Premium Vinhas Velhas 2014 D.O.C. Alentejo- Vidigueira Branco

Do drugie wina białego użyto winogron ze starych, 30-35 letnich krzewów. Wykorzystano tutaj flagowy biały szczep regionu Alentejo, Antão Vaz oraz dwa inne, gdzie jednym z nich jesy Fernao Pires. Moszcz winny  z odmiany Antão Vaz przechodzi macerację w beczkach z dębu francuskiego, a dwa inne szczepy użyte do tego wina przechodzą macerację w stalowych beczkach. Po zakończeniu maceracji, wina z poszczególnych odmian są mieszane, a całość przelewana jest do beczek dębowych, gdzie wino dojrzewa przez 4 miesiące.

Winorośl z tej działki rośnie na glebach łupkowych, stąd wyraziste mineralne nuty w tym winie, natomiast odmiana Fernao Pires daje aromaty owocowe.

W nosie nuty bardzo mineralne, grafitowe, a nawet naftowe, w ustach bardzo miękkie i krótkie, prawie bez finiszu. Krótkie, ale ładnie owocowe i okrągłe, szybko wybuchające i szubki gasnące. Do grillowanego, białego mięsa i do sera koziego.

Produkcja 120.000 butelek.

W 2014 to wino otrzymało srebrny medal od wydawnictwa Decanter.

Cena 42 zł. Ocena 3/5

02. Premium Vinhas Velhas Branco.jpg

 

Paulo Laureano Reserve 2014 D.O.C. Alentejo- Vidigueira Branco

Trzecie wino białe, Reserve 2014, jest zrobione w całości ze szczepu Antão Vaz i było starzone we francuskim dębie przez 4 miesiące.  Wino pasujące stylistyczne do dań portugalskich, na bazie suszonego i solonego dorsza bacalhau i do ciecierzycy. Wino z potencjałem do trzymania nawet do 10 lat.

Nos petrolowy, naftowy, bardzo mineralne, klasyczne i przyjemne.

Ma więcej struktury niż wcześniej degustowane wino Premium Vinhas Velhas 2014, ale użyto tutaj więcej beczki, jest też dużo dłuższe, z ładnie zarysowaną kwasowością, z wyraźniejszymi taninami, aromatami beczkowymi i wanilii. Nie jest bardzo owocowe, raczej kwiatowe, mineralno – beczkowe i maślane i pięknie ułożone. Idealne do kuchni południa Portugalii. Mając blisko Biedronkę, warto skorzystać z portugalskich produktów i przygotować danie pasujące klimatem do tego wina.

Produkcja 25 0000 butelek.

Cena 67 zł. Ocena 3.5/5

03. Reserve Branco.jpg

 

Paulo Laureano  Clássico Tinto 2014 Vinho Regional

Pierwsze wino czerwone to Clássico Tinto 2014 Vinho Regional. Dojrzewało w beczkach stalowych, bez użycia beczek dębowych. Jest to jedno z najbardziej popularnych win tego producenta, produkowane w ilości 1 miliona butelek. Większość eksportu jest przeznaczona na rynek w Angoli.

W nosie ciemne owoce, śliwka, pieprz, jeżyna., W ustach podobnie jak w nosie, owoc śliwki, wino jest bardzo wyraziste i jeszcze nieułożone, podkreślone przez taniny. Podobnie jak białe Classico, szybko się kończy i jest krótkie. Wino bardzo podstawowe. Dobrze pasuje do grillowanej wieprzowiny. Czas przechowywania –  do 5 lat.

Cena 29 zł. Ocena 2/5

04. Classico Tinto.jpg

 

Paulo Laureano Premium Vinhas Velhas 2014 D.O.C. Alentejo- Vidigueira Tinto

Drugie wino będzie pasować do wieprzowiny i do gęstych zup na bazie ciecierzycy, specjalności Alentejo.

Tutaj odczucia są już znacznie przyjemniejsze niż w poprzednim winie.

W nosie aromaty dymne, wędzonki, ale też mineralność, nawet pewne aromaty grafitowe na pierwszym planie, później dopiero pojawia się owoc, śliwka i jeżyny. W ustach bardzo ładnie ułożone, owoc jest już stonowany, nie tak wyrazisty jak poprzednim winie, garbniki ułożone, pojawiają się aromaty ziemi, dymu, ziół. Bardziej zintegrowane i o wyrazistej strukturze i równowadze. Można poczekać kilka lat, a wyjdzie mu to na dobre.

Cena bardzo dobra 42 zł. Ocena 3.5/5

05. Premium Vinhas Velhas Tinto.jpg

 

Paulo Laureano Reserve 2013 D.O.C. Alentejo- Vidigueira Tinto

Ostatnie wino jest długie, ciekawe, ładnie ułożone i skoncentrowane.

Zrobione z trzech odmian, w tym Alicante Bouschet i Trincadeira (Tinta Amarela), z winogron zebranych ze starszych krzewów. Wino spędziło 6 miesięcy w beczce dębowej. W nosie oprócz aromatów owocowych pojawiają się aromaty tytoniu, dymu i drewna. W ustach owoce leśne, z niuansami drewna i wanilii.

Dzięki solidnej strukturze, będzie pasować do dziczyzny.  Ładnie ułożone i wydaje się być lżejsze niż jest w rzeczywistości. Potencjał starzenia do 10 lat.

Cena 73 zł. Ocena 3.5/5.

06. Reserve Tinto 2013.jpg

 

Degustowałem na koszt własny na degustacji zorganizowanej przez 13Win.

Save

Opublikowano Degustacja, Portugalia, Wydarzenia | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Dlaczego warto zachować tradycję

Sklep i Restauracja Winkolekcja, w ramach comiesięcznych spotkań prowadzonych przez pana Sławka Chrzczonowicza, zaprosiła mnie na przygodę z winami z hiszpańskiego regionu Rioja, gdzie porównywaliśmy wina z stylu tradycyjnym i nowoczesnym.

O winach z regionu Rioja pisało już wielu. Ja brałem udział w kilku degustacjach win z tego regionu, których motywem przewodnim była konfrontacja win w stylu tradycyjnym i win nowoczesnych i za każdym razem utwierdzałem się w przekonaniu, że warto cenić tradycję, bo oferuje doznania, których nie da się znaleźć w winach nowoczesnych.

Sprawdzić można samemu w sklepie i restauracji Winkolekcji

Vitaran Blanco 2014, DOCa RIOJA, Castillo de Mendoza

Pierwszym winem tej degustacji była biała Rioja z Castillo de Mendoza, którą można nazwać winem środka, gdzieś pomiędzy tradycją, a nowoczesnością.

Castillo de Mendoza to rodzinna firma, zajmująca się uprawą winorośli od wielu pokoleń, jednak produkcją własnych win zajmują się od roku 1994. Wcześniej dostarczali gron innym producentom do produkcji win Rioja. Castillo de Mendoza posiada 35 hektarów winnic w bardzo korzystnej lokalizacji w regionie Rioja Alta.

Vitaran Blanco jest w 100% wytworzone z podstawowego szczepu białego używanego w regionie Rioja, czyli z odmiany Viura, zwanego również Macabeo. Ta odmiana charakteryzuje się średnią kwasowością, średnią aromatycznością, gdzie pojawiają się raczej aromaty kwiatowe niż owocowe i charakteryzuje się dużą wytrzymałością na utlenianie. Właśnie ta ostania cecha sprawiła, że odmiana ta została wybrana do reprezentowania win białych, bowiem w tradycyjnym procesie produkcji wina z Rioja są poddane napowietrzaniu. Ten styl sprawia, że wina są długowieczne i świeże przez wiele lat.

W nosie to wino jest średnio aromatyczne, w ustach o średniej kwasowości, średniej aromatyczności, lekkich aromatach brzoskwiniowych i lekkiej goryczce, wynikającej z dojrzewania części wina w beczkach dębowych. Pojawiają się aromaty bukszpanu, kopru, z lekkimi akcentami wanilii i nutami dębowymi.

Jest to klasyczne wino środka, między tradycją a nowoczesnością.

Ocena 3/5, cena 49.50 zł

img_2791

 

BAI GORRI Blanco Fermentado en barrica 2013 DOCa Rioja, Bodegas BAIGORRI

Bai Gorri to nowoczesny projekt winiarski, założony w mieście Samaniego na granicy regionu Rioja Alavesa i Kraju Basków.

Wino z tej winiarni plasuje się wyraźnie na biegunie nowoczesności. Ludzie nowocześni chcą wszystkiego dużo i szybko, w maksymalnym stężeniu, przyjemność ma być natychmiastowa i ma zwalać z nóg.

Producent z kraju Basków wziął sobie do serca wymogi nowoczesności i stworzył super nowoczesną winiarnię otoczni super nowoczesną winnicą, co w efekcie daje super nowoczesne wina, gdzie wszystko jest zamknięte i skondensowane w jednym łyku.

95% Viura i 5% Malvasja, kolejny szczep używany w regionie Rioja.

W nosie nuty wanilii, dojrzałe, lekko suszone owoce, beczka, wszystko wyraźnie skoncentrowane.

Usta od razu atakują potężną kwasowością, mimo, że wino jest rok starsze niż powyższe z Castillo de Mendoza, to jest niesamowicie skoncentrowane, kwasowe, i owocowe, dodatkowo wzbogacone aromatami beczkowymi, maślano-orzechowymi i karmelowymi. Bardzo gładkie, okrągłe, niesamowicie długie, czuć je na języku jeszcze długo po wypiciu i bardzo świeże.

Sześć miesięcy w beczce, przeszło przez macerację węglową i fermentację malolaktyczną.

I można by powiedzieć, że jest to wino doskonałe, świetne i należy je brać i się nawet nie zastanowić. Mimo tych wielu wymiarów, kwasowości , garbnika, owocu, brakuje mu tej metafizycznej głębi, którą dają czas i powietrze i którą można znaleźć tylko w starych, tradycyjnych winach regionu Rioja. Jest to wino technicznie świetne, ale czuć, że jest z linii produkcyjnej, z fabryki, a nie z zakładu, gdzie liczy się nie tylko zysk i cash flow, bo nie musi leżakować w beczce latami i jest gotowe do wypuszczenia na rynek w niecałe dla lata po zbiorach. To wino reprezentuje ten nowy hiszpański styl, podkręcony, elegancki, ale pusty.

Nie znaczy to, że wino jest złe, wręcz przeciwnie, jest bardzo dobre, ale mnie ten styl nie urzeka.

13.5% alkoholu

Ocena 3.5/5, cena 84 zł

BAI FORRI White.jpg

 

Viña Tondonia 2002 Reserva, biała, Lopez de Heredia

Klasyka i tradycja zamknięta w butelce. Wino z 2002 roku, mające 14 lat, a zachowujące się jakby miało 2-3 lata.

Winnice Tondonia znajdują się na styku Rioja Alta i Rioja Alavesa.

Filozofia rodziny Lopez de Heredia jest prosta, po prostu pozwalają by powietrze i czas zrobiły swoje. Producent nie gwarantuje, że wszystkie jego wina będą smakować tak samo, ale, o ile nie jest zepsute, każde jego wino będzie snuć swoja opowieść i wprowadzać konsumenta na wyższy poziom metafizyczny. Rodzina Lopez de Heredia, mówiąc o leżakowania w beczce, porównuje ten akt do wychowania, a wychowanie i kształcenie to nigdy nie jest szybki proces, wręcz przeciwnie, wymaga czasu i odpowiedniego, spokojnego podejścia. I takie właśnie jest podejście, wina leżakują spokojnie przez lata w beczkach z amerykańskiego dębu na dnie piwnicy.

To wino spędziło sześć lat w beczce i kolejne sześć lat w butelce. W nosie od razu daje się wyczuć inny wymiar niż w poprzednich winach. Pojawia się pszczeli wosk, miód, kandyzowane i suszone owoce, figi, rodzynki, kwiaty, żywicę. Oprócz tej feerii owoców, pojawia się wysoka i świeża kwasowość.

Viura 90% i Malvasia 10% spełniają swoją rolę, nie są zbyt natarczywe, wszystkie cechy tych szczepów są raczej schowane, a na plan pierwszy wysuwa się doskonałe połącznie powietrza, owoców, beczki i kwasowości . Należy pamiętać, że tradycyjni producenci używają starach, używanych beczek, gdzie garbniki nie są tak agresywne, a powietrze wnika poprzez wszystkie mikro nieszczelności , pozwalając winu na stopniowe, niewielkie utlenianie.

Te dwa style to trochę jak sposób spędzania wakacji, jedni się cieszą, kiedy mogą spędzić czas w super nowoczesnym, stalowo-szklanym hotelu, nienagannie czystym i pozbawionym zbędnych przedmiotów, a inni cieszą się, kiedy mogą spędzić czas w starym, kilkusetletnim domu, przerobionym na hotel lub pensjonat czy w starym dworku pamiętającym dawne czasy.

Ocena 4.5/5, cena 159 zł warte swojej ceny

Tondonia White.jpg

 

Vitaran Crianza 2013 DOCa Rioja Castillo de Mendoza

Jest to jedno z tych win, których nie wybrałoby się, widząc je na półce w sklepie, bo nie wiadomi czego się spodziewać. Etykieta neutralna, ale idąca w kierunku nowoczesności.

W nosie lekkie aromaty beczkowe, lekko owocowe, wiśnia, lukrecja, słodka czereśnia. 12 miesięcy w dębie, 12 miesięcy w butelce

W ustach owocowe, wiśniowe, owoc słodki, gładki, pełne, z lekką kwasowością

Wino środka, idealnie nijakie. Można, ale po co.

Cena 49.50 zł, ocena 2.5/5

Vitaran Crianza.jpg

 

CUBILLO Crianza 2007 DOCa Rioja R. Lopez de Heredia

Ot, Crianza, co się zowie, nie popłuczyny, by dopasować się do masowego, supermarketowego konsumenta, ale prawdziwe wino, które się pamięta. Cena wyższa o 40 zł od powyższej Crianzy, ale jak ktoś celuje w ten styl, to nie powinien się długo zastanawiać.

Tempranillo 65%, Garnacha 25%, Mazuelo i Graciano 10%

Kolor jaśniejszy, ceglasty, obwódka jaśniejsza.

W nosie całe spektrum zapachów, oprócz owoców pojawia się skóra, stare drewno, stara szafa, terpentyna.

3 lata leżakowania w beczce zrobiło swoje. W ustach znowu eksplozja owocu, kwasowości, świeżości i tych wszystkich trzecich i czwartych wymiarów, których szukamy. Bardzo napowietrzone, pełne, okrągłe, nieściśnięte, swobodne, przepływające swobodni. Owoc, kwas, struktura, stare drewno i garbnik, który już się kompletnie wtopił.

Jeśli się porówna z tą uczesaną, ugrzecznioną i fabryczną Criaznzą opisana powyżej, to wybór, jakie wino pić jest chyba jasny.

Cena 89 zł, ocena 4/5

LDH Cubilla.jpg

 

Castillo de Mendoza Reserva 2008 DOCa Rioja

100% Tempranillo

W nosie wanilia baczka, wiśnia. Usta bardzo miękkie, wiśnia, jeżyny i maliny, lukrecja, wanilia, cynamon i kawa. Pełne, miękkie i okrągłe.

20 miesięcy w beczkach dębowych.

Znowu mamy tutaj do czynienia ze stylem środka, czyli z winem dla wszystkich. Większość konsumentów nie będzie w stanie rozpoznać, że to wino oferuje cechy wspólne dla dwóch stylów i może się okazać, ze ofertą zawisłą w próżni.

Cena 85 zł, ocena 2.5/3

Casrillo de Mendoza Riserva.jpg

 

BAI GORRI Reserva 2008 DOCa Rioja

To wino przynajmniej nie udaje, ze chce być dla wszystkich. Ono od razu kopie taninami, owocem wiśni, jagód, czarnych porzeczek, wanilii i ziół.

Bardzo skoncentrowane, bardzo wytrawne, wręcz suche, bo owoc jest skoncentrowany, ekstraktywny i dominujący nad całością.

Grona były wcześniej selekcjonowane i zbierane w punkcie największej dojrzałości, aby osiągnąć maksymalną koncentrację cukru i owocu.

Wino dojrzewało w nowych beczkach francuskich. Często to dojrzewanie odbywa się szybciej niż wynika to z wymogów apelacji, dlatego też często te nowoczesne wina nie noszą tradycyjnych, starych oznaczeń typu Crianza, Reserva i prawie wcale Gran Reserva, bo w tym biznesie nie ma czasu, aby mrozić gotówkę na tak długo.

W tym nowoczesnym stylu liczy się koncentracja, uderzenie owocem, stężenie i szybka sprzedaż. W swoim stylu jest bardzo dobre.

Tempranillo 90%, Garnacha, Mazueleo

Cena 115 zł, ocena 3/5

BAI Gorri Reserva.jpg

 

Tondonia Reserva Red 2004, DOCa Rioja, R. Lopez de Heredia

Nowoczesna Rioja jest tak zrobiona, by można było ja pić od razu po wypuszczeniu na rynek i najczęściej po 4-6 latach jest już po szczycie swoich możliwości, bo kwasowość, która była wyrazista na początku, po kilku latach zupełnie zniknęła. Należy pamiętać, że w nowoczesnym stylu winogrona zbiera się w punkcie największej dojrzałości, czyli wtedy kiedy kwasowość jest minimalna, a cukier najwyższy, To sprawia, że wina w stylu nowoczesnym są super owocowe i ekstraktywne, ale mają niską kwasowość i wysoki alkohol. O ile na początku wszystkie te wartości się równoważą, to po paru latach mamy zamęczone wino z 14% alkoholu i dżemoladą w żaden sposób nie zrównoważoną kwasowością.

Na szczęście nie każdy producent chce lub musi dążyć do jak najszybszego obrotu zapasów i tradycyjni producenci mają możliwość, aby trzymać wino przez lata.

Tempranillo 75%, Garnacha 15%, Gracioano i Mazuleo 10%.

6 lat w beczce, 6 lat w butelce

Mimo, że jest to rok 2004, to jest to jeszcze wino za młode by je otwierać i według mnie wymaga minimum dwóch lat by się ułożyć.

Niedawno piłem to samo wino z rocznika 2002, które było perfekcyjni ułożone i zrównoważone.

Miało ten dodatkowy, przestrzenny wymiar, było lekkie i eteryczne i napowietrzone.

Rocznik 2002 to wino w ustach niesamowicie złożone, świeży owoc wiśni, malin i jeżyn, nuty lukrecjowe, waniliowe cynamonowe, stare drzewo, stara szafa, terpentyna , nuty lakierowe, ale bardzo wtopione. Wysoka kwasowość i super długu finisz. To wino trwało i trwało i było doskonałością samą w sobie.

Rocznik 2004 jest podobnie jak 2002, owocowe, z wszystkimi niuansami drewna, egzotycznych przypraw i delikatnych tanin, ma też ten sam potencjał w sobie, ale trzeba mu dać czas, na to by się w pełni ułożyło i otworzyło.

Te wina uczą nas, że nie należy się spieszyć, wyprzedzać swojego czasu, a raczej poddać się teraźniejszości i przepływowi powietrza.

Nowoczesna Rioja zawsze mi się kojarzy z głośną dyskoteką, gdzie wino połyka się bez zastanowienia, kto i dla kogoś kiedyś je zrobił.

Cena 159 zł, ocena 4.5/5

IMG_2814.JPG

 

Wszyscy trzej producenci znajdują się zaledwie w odległoci około 10 kilometrów od siebie.

mapa-rioja

Degustowałem na zaproszenie Winkolekcji

Opublikowano Degustacja, Hiszpania, Restauracje | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Portfolio Tasting 2016

Portfolio Tasting to kolejna edycja inicjatywy prowadzonej przez The Food Group Polska, importera win z Krakowa, podczas której swoje wina i inne alkohole, prezentowało dwudziestu wystawców z całego świata.

Lista wystawców obejmowała producentów z Argentyny, Chile, Australii, USA, Nowej Zelandii, RPA, Hiszpanii, Portugalii, Włoch, Niemiec, a nawet Japonii.

Wybór był bardzo duży, jednak ze względu na ograniczony czas (2.5 godziny) degustacji otwartej,  udało mi się przyjrzeć się jedynie części zaprezentowanej oferty.

Dla mnie ta degustacja była interesująca ze względu na dwa domy winiarskie, niemiecki Weingut Thörle i włoski Zenato.

Pierwszy z nich, Weingut Thörle, to niemiecki producent z Hesji Nadreńskiej (Rheinhessen) z miejscowości Saulheim, z ciekawą kolekcją win białych ze szczepów: Charodnnay, Riesling, Sauvignon Blanc, Grauburgunder (Pinot Gris) oraz z jednym czerwonym z odmiany Spätburgunder (Pinot Noir).

Thörle Charadonnay 2015, to młode, świeże i kwiatowe wino, z niuansem słodkich owoców i wysoką kwasowością. W 50% dojrzewało w dębowych beczkach, a 50% w stalowych beczkach. Cena w sklepie internetowym 79.90 zł.

Chardonnay_Thorle.jpg

Thörle Reserve Chardonnay Single Vineyard – 100% wina dojrzewa w beczkach dębowych, z czego 60% w nowych. Ogromnie soczyste i świeże, lekko kwiatowe i beczkowe aromaty, ale wino raczej zdominowane aromatami owocowymi, jeszcze bardziej podkreślone przez wysoką kwasowość. Jeszcze trochę za świeże, i warto je potrzymać przez następne kilka lat. Cena 199 zł.

Chardonnay_Reserve_Thorle.jpg

Thörle Riesling 2015 to podstawowe wino z tego szczepu, niezwykle żywe i świeże, owocowe z ciekawym akcentem słonym. Podstawowe wino do codziennej konsumpcji. 69.90 zł.

03. Riesling_Thorle.jpg

Thörle Saulheimer Riesling, 50% dojrzewania w beczkach dębowych, i 50% w dojrzewania w beczkach ze stali nierdzewnej. Bardzo wytrawne, dosyć jednowymiarowe, owocowe, wysoka kwasowość sprawia, że wino jest ostre jak brzytwa. Wymaga jeszcze kilku lat, aby w pełni się ułożyć. Cena 69.90 zł

04. Riesling_Saulheimer.jpg

Thörle Schlossberg Riesling Single Vineyard, to wino poważne, bo w 100% dojrzewające w beczkach dębowych. Jednak ze względu na to, że zaledwie kilka tygodni temu wino było rozlane do butelek, to znowu mamy wino bardzo żywe, świeże i kościste dzięki potężnej dawce kwasowości. Owoc jeszcze się zdołał przebić przez potężną dawkę kwasowości i mineralności.

05. Resling Schlossberg.jpg

Należy podkreślić, że krzewy rieslinga, są posadzone na warstwie gliny, pod którą leżą głębokie pokłady wapienia. Wszystkie wymienione wyżej reslingi są bardzo mineralne i o bardzo wysokiej kwasowości.

Thörle Kabinett Riesling Single Vineyard, Noble Sweet, to przyjemny słodziak o wyrazistym cukrze resztkowym i akcentami szlachetnej pleśni Botrytis Cinerea. Jednak ten cukier jest zrównoważony przez wysoką kwasowość i owocowość całego sadu. Bardzo dobre. Cena 79.90 zł

Thörle Sauvignon Blanc jest delikatnym winem w stylu francuskim, bez agresywnych aromatów traw i pokrzyw, z ładnym ziołowym bukietem w nosie i przyjemną równowagą między słodyczą owocu a kwasowością, z niuansami ziołowymi. Must have. Cena 74.90 zł.

06. Sauvignan Blanc_Thorle.jpg

Thörle Grauburgunder – Pinot Gris w swoje klasycznej odsłonie, bardzo owocowy, w stylu kwaśno-słodkich żółtych śliwek lub pigwy, wino bardzo wszechstronne. Cena 69.90 zł.

07. Grauburgunder.jpg

Saulheimer Spätburgunder, czyli Pinot Noir w niemieckiej odsłonie, to całkiem przyjemne, ale jednocześnie dosyć kostyczne i cienkie wino, zdominowane przez szorstkość garbników. Na szczęście, czas może mu tylko pomóc. Jest dobre. W sklepie dostępny jest rocznik 2013 za 119 zł.

8. Spatburgunder.jpg

Wszystkie wina z winiarni Weingut Thörle były ogromnie świeże. Wina białe są z roku 2015, a Spätburger (Pino Noir) z roku 2014 i na pewno wymagają kilku lat na to, by osiągnęły maksimum swojego potencjału.

Drugim godnym uwagi producentem tej degustacji jest Winiarnia Zenato z regionu Veneto (Wenecja Euganejska). Na degustacji obecny był sam właściciel, Alberto Zenato, którego solidne wina o nieskazitelnej jakości po raz kolejny udowodniły kunszt tego winiarza.

Zenato to klasyczna i tradycyjna winiarnia z Veneto, regionu Wenecji, której wina opisywane już były w wielu miejscach, jak na Winicjatywie tu i u mnie tutaj.

Santa Cristina Lugana DOC – białe wino, zrobione w 100% ze szczepu Trebbiano, z aromatami tropikalnych owoców, bardzo aromatyczne i orzeźwiające dzięki wysokiej kwasowości. Nadaje się do sałatki z dodatkiem pomarańczy i gronami winogron, które będą się łączyć z aromatami owocowymi zawartymi w tym winie.

09. Zenato_Sta Cristina_Lugana.jpg

Lugana Riserva 2013, sześć miesięcy w beczce dębowej i przynajmniej jeden rok, do półtora roku w butelce. Wino o poważnej strukturze, zbudowane na beczce dębowej, podkreślone aromatami beczkowymi i wanilią, dopiero na drugim planie pojawią się owoce. Całość spięta kwasowością, dającą świeżość temu dosyć poważnemu i sztywnemu winu. Cena 159 zł.

10. Zenato Lugana Riserva.jpg

Bardolino Chiaretto, niezwykle lekkie wino różowe, o aromatach wiśni, malin, truskawek i gumy balonowej, świetne będzie lekko schłodzone do salami i kawałka twardego sera. Cena 45 zł.

11. Bardolino Chiaretto.jpg

Valpolicella Superiore, z delikatnymi aromatami suszonych winnych gron o aksamitnej strukturze o średniej budowie.

12. Valpoilcella superiore.jpg

Kolejne wino to Ripassa della Valpolicella, o poważniejszym wyglądzie i ciemnej etykiecie, które atakuje gęstością espresso, aromatami rodzynek wiśni czereśni i kawy. Cena 109 zł.

13. Zenato Ripassa.jpg

Zanim przejdziemy do Amarone, to należy przedstawić niespodziankę, które Zenato ma w zanadrzu. Jest to Cresasso Corvina Veronese IGT, które nie może się pochwalić apelacją DOC i ma na końcu tylko skromne Indicazione Geografica Tipica. Jednak nie dajcie się zwieść tą skromnym oznaczeniem. W rzeczywistości, jest to drugie w kolejności wino od Zenato, gęste jak czekolada, z aksamitnym owocem, głównie wiśni przechodzącej do śliwkowych powideł, z wysoką kwasowością i mimo miękkich tanin z solidną ze strukturą, która może spokojnie sprostać najbardziej poważnym daniom, najlepiej mięsnym z sosami. Wielkie wino, zrobione w 100% tylko z gron ze szczepu Corvina, co nie pozwala na użycie denominacji (apelacji) DOC, gdzie wymagane jest również użycie gron Corvina, Rondinella i Molinara. Cena 189 zł.

14. Cressaso.jpg

Na koniec pojawia się Amarone Della Valpolicella, czyli wisienka na torcie win od Alberto Zenato. Jest to wino pełne, gęste, głębokie, o solidnym poziome alkoholu, które należy podawać do konkretnych dań z tego regionu, szczególnie na bazie mięsa i makaronu, Wino ma aromaty kawy, ciemnej gorzkiej czekolady, rodzinek, fig, oraz aromatów ziemi i ściółki. Cena 199 zł.

15. Amarone.jpg

Degustacja fajna i na innych stolikach też stały świetne wina, aż szkoda, że nie starczyło czasu na więcej.

Degustowałem na zaproszenie organizatora

 

 

Opublikowano Degustacja, Niemcy, Włochy | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Królestwo kieliszków

Po dosyć niefortunnej degustacji izraelskich win z winnicy Teperberg, zorganizowanej niejako przy okazji Festiwalu Warszawa Singera przez CityWine, gdzie win wystarczyło zaledwie dla części zainteresowanych gości, skorzystałem z okazji, aby zajrzeć do znajdującej tuż obok winiarni „Kieliszki na Próżnej”.

Jak się okazało, wizyta w tym lokalu nie stała się wyprawą na próżno. Winiarnia cieszy się dużą popularnością, zatem nie zdziwiliśmy się, że wszystkie stoliki były już objęte rezerwacją. Na szczęście, miejsca przy barze były wolne i nawet lepiej nadawały się do degustacji, bo mieliśmy bezpośrednio dostęp do jednego z czterech, obsługujących salę, sommelierów.

Na początek zamówiliśmy dwa białe wina z Hiszpanii. Pierwsze wino to biała Rioja, o przyciągającej nazwie White Yeti, za produkcją którego stoi postać zwana Gonzalo Gonzalo z winiarni The Wine Love. To Białe Yeti jest zrobione w sposób organiczny, czyli bez dodatków chemii, w 100% ze szczepu Viura, dojrzewające w stalowych tankach, bez dodatku beczki. Wino ciekawe, ale spodziewałem się trochę więcej świeżości i tropikalnych owoców, więc wino wydało mi się trochę płaskie i zmęczone. Może nie trafiłem na dobrą butelkę. Cena 99 zł.

white-yeti

Kolejny Hiszpan, to Albariño Bico da Ran z regionu RÌas Baixas z doliny Val do Salnés od Fento Wines, sygnowane nazwiskiem enologa i producenta, Eulogio Pomares. To Albarino pochodzi z winnic położonych poniżej 300 m n.pm. Jest bardzo świeże, o wyrazistej kwasowości, aromatach zielonych jabłek i pigwy. Niezwykle czyste i wyraziste. Cena 105 zł.

fento-wines_albarino

Następne wino to ciekawy kupaż Sauvignon Blanc i Chardonnay z Francuskiej Doliny Loary, z posiadłości rodziny Delaille, z winnicy Le Vieux Clos, w apelacji Cheverny, z roku 2015. Bardzo przyjemne wino, o ogromnie wyrazistych aromatach ziołowych, gdzie na plan pierwszy wybija się mięta, pokrzywa i skoszona trawa. Sauvignon Blanc dominuje, a Chardonnay jest dodatkiem, który ma dodawać trochę ciężaru. Niemniej jednak, wino jest lekkie, żywe, kwasowe, ale zdominowane aromatami ziół. Cena 135 zł.

cheverny-val-de-loire-delaille

Następnie przyszła kolej na wina czerwone. Na początek wzięliśmy Valpolicella Classico od Meroni’ego, zwane Il Veluto, ze szczepów Corvina, Corvinione, Rondinella, Molinara. Wino lekkie, naprawdę aksamitne, jak wskazuje nazwa, delikatne, o wyrazistej kwasowej strukturze i świeżym owocu. Cena 115 zł.

Kolejne czerwone, to poważniejsza wersja Sangiovese z regionu Emilia Romagna, z prowincji Rimini, zwane San Patrignano Ora. Za tą nazwą kryje się spółdzielnia Spazio Sanpa, skupiająca producentów wina, żywności i rzemieślników wielu zawodów, działających na rzecz osób uzależnionych. Pracują, żeby pomóc sobie i innym.

Owocem ich pracy jest wino poważne, średniej budowy, o wyrazistym, lekko dżemowym owocu, łagodną kwasowością, podkreślona waniliowymi aromatami beczki. Zdecydowanie nadaje się do mięsa. Cena 120 zł.

img_2647

 

„Kieliszki na Próżnej” mogą się pochwalić bogatą kartą win, zawierającą dwieście różnych gatunków, zatem jest z czego wybierać.

Dobrym rozwiązaniem dla każdego, kto chce spróbować kilku win, jest możliwość zamówienia porcji degustacyjnej, czyli 75 ml wina w cenie 10% ceny butelki. Takie podejście pozwala na degustację kilku win, bez obawy o zrujnowanie portfela.

Degustowałem na koszt własny

Save

Opublikowano Degustacja, Restauracje | 2 Komentarze

Lidl na lato 2016 – nowa oferta win z Francji

Od połowy czerwca można spotkać w Lidlu wina z nowej, letniej oferty win z Francji.

Wśród 27 nowych win, mamy 15 win białych, 2 różowe i 10 czerwonych.

Część etykiet jest już znana klientom Lidla z wcześniejszych ofert, ale w większości są to wina, które pojawiły się po raz pierwszy.

O ile wina białe prezentują całkiem niezły poziom w swoich cenach – na uwagę zasługuje jedno z Chablis i Pouilly-Fumé, to wina czerwone trochę zawodzą.

Po raz kolejny Lidl sięgnął po przemysłowe Bordeaux, które mogą skusić swymi atrakcyjnymi cenami, ale są trochę nijakie, chociaż jest kilka ciekawych propozycji.

Brakuje win czerwonych z innych regionów gdzie w podobnych cenach można znaleźć wina ciekawsze i lepsze. Na uwagę zasługują jednak Blaye Côtes de Bordeaux Citadelle du Cyprès w bardzo dobrej cenie 17.99 zł oraz najdroższe wino tej oferty, Saint-Emillion Grand Cru Classé Château Fombrauge 2013 w cenie 99.99 zł, które jest dobre, ale nie jestem przekonany, że warte jest swojej ceny.

Niestety wina różowe też nie zachwycają. Ten stan jest znany z poprzednich ofert i dlatego warto sobie zadać pytanie, dlaczego nie poszukać lepszych win różowych z Doliny Loary, skoro Lidl tam właśnie znalazł swoje Rosé d’Anjou, a może poszukać jakichś ciekawszych, bardziej orzeźwiających różowych w Côtes de Provence.

Muscadet Sèvre et Maine sur lie Domaine Gadais La Grande Réserve 2014, Loire,

Następca tego muscadeta, ale jeszcze w lepszym opakowaniu i z etykietą La Grande Reserve. Mi ten styl, bardzo kwasowy i wytrawny, z delikatnymi aromatami maślanymi, wynikającym z dojrzewania na osadzie, oraz kwiatowymi, bardzo pasuje. Ocena 3/5 Cena 19.99 zł.

 

23. Muscadet sevre et maine sur lie domanie

Bordeaux Blanc Sec Adrien Bertaillan Les Fontenilles 2014

W tym białym Bordeaux przeważa chyba Sauvignon Blanc, bo pełno tutaj aromatów trawy, pokrzyw, agrestu, całość jest bardzo kwasowa i trochę zbyt nachalna. Nie rzucałbym się na to wino, bo są lepsze białe w tej ofercie, ale cena jest atrakcyjna. Ocena 2/5./ Cena 16.99 zł

12. Bordeaux les fontenilles

La Réserve de Combalet 2015, Sud-Ouest Côtes de Duras Blanc Terre de Vignerons pour Les Vignerons de Berticot

Parwdopodobnie blend Sauvignon Blanc i Muscadelle, dosyć delikatne wino, z aromatami mineralnym i delikatną nutą białych kwiatów.  W ustach też tak delikatne, wytrawne, idące w stronę płatków róży i migdałowa końcówką. Ciekawe. Ocena 3/5. Cena 17.99 zł.

26. reserve de combalet

 

Bourgogne Chablis 2014

Pewnie części klientów spodoba się to Chablis, bo wydaje się mieć więcej słodyczy i nie jest tak bardzo wytrwane jak drugie Chablis tej oferty. Ocena 2.5/5. Cena 39.99 zł.

13. Bourgogne Chablis_Old

Bourgogne Chablis 2014 Domaine de Oliveira Lecestre

Drugie w ofercie Chablis, droższe o 5 złotych, ale dające więcej satysfakcji niż to powyżej. Czyste, wytrawne, kwasowe, o delikatnych mineralnych aromatach. Brać, póki jest. Ocena 3/5. Cena 44.99 zł.

15. Chablis Domaine de oliveira lecestre_new

Nicolas Carlin Pouilly-Fumé Les Pierres Blanches 2015

Bardzo dobre Pouilly-Fumé, świetnie wyrażające francuski styl Sauvignon Blanc. Wyraziste aromaty trawiaste i mineralne. Bardzo ekspresyjny styl, chociaż nie tak wyrazisty jak Sauvignon Blanc z Nowej Zelandii. Ocena 3/5. Cena 39.99 zł.

25. pouilly fume 2015

Ernest Wein Alsace Sylvaner 2014

Warto po nie sięgnąć, choćby po to, by poznać ten szczep, nadal jeszcze rzadko do Polski sprowadzany. Wyraziście owocowe, z atomami żółtych śliwek, pigwy, jabłka, z wyrazistą kwasowością i lekka goryczką w finiszu. Mi się podobało, zwłaszcza w tej cienie. Ocena 3/5. Cena 19.99 zł.

04. Alsace Sylvaner Pfaffenheim 2014

SCVB Alsace Pinot Blanc Vieilles Vignes 2014

Na mnie nie zrobiło wrażenia, wydało mi się puste i komercyjne. Woda z sokiem i kwasem. Ocena 1.5/5. Cena 21.99 zł.

02. Alsace Pinot Blanc Vieilles Vignes

SCVB Alsace Muscat Vieilles Vignes 2014

Lidl miał już podobnego Muscata od tego producenta, to teraz mamy wino o jeden stopień wyżej w hierarchii, czyli Muscat zrobiony z owoców ze starych krzewów. Już poprzednia wersja była całkiem niezła, a i to wino jest warte swojej ceny. Aromaty miodowe, białych kwiatów, wytrawne, ale z dominującą słodyczą i bardzo aromatyczne. Ocena 3/5. Cena 19.99 zł.

24. Muscat Vieilles Vignes

Jean Cornelius Alsace Gewurztraminer Collection Prestige 2014

Dosyć przyjemne wino, mające wszystkie atrybuty Gewurtztraminera, z aromatami płatków różanych i liczi. Dla lubiących taki styl. Ocena 2.5/5. Cena 29.99 zł.

01. Alsace Gewurztraminer Jean Cornelius

Languedoc Roussillon, Limoux, Le Purgatoire, AOP Sas Sieur D’Arques 2013

Jedyne wino białe, w przypadku, którego wymogi apelacji nakładają obowiązek trzymania wina w beczce. Bardzo ładne wino, z mnóstwem aromatów tostów, brioszki, wanilii, suszonych owoców i orzechów. Ocena 3.5/5. Cena 29.99 zł.

22. Limoux Purgatoire

Languedoc Roussillon Pays d’Oc Viognier Muscat 2015

To wino jest już dostępne w Lidlu od jakiegoś czasu i widzę, że sprzedaje się całkiem nieźle. Viognier daje temu winu wyraźny akcent mineralności i aromatów gryczanych czy też orzechowych. Jest ciekawe i powinno pasować do grillowanych warzyw. Ocena: 2.5/5. Cena 17.99 zł.

27. Vionier Muscat

Rhône, Clairette de Die «Cuvée Elegance » 2014

Niezbyt porywające słodkie bąbelki, z niewielką kwasową nutą i aromatami cytrusowymi. Za tą cenę nie jest złe, ale głównie dla miłośników słodkich win. Ocena 2/5. Cena 24.99 zł.

20. clairette de die.jpg

Loire Cabernet d’Anjou AOC Domaine des Iris 2015

W tej ofercie są tylko dwa wina różowe i żadne z nich nie zachwyca. To różowe jest słodkawym, przemysłowym kompotem z jakimś ukrytym aromatem truskawkowo-wiśniowym, który nie orzeźwia, jak powinno to robić dobre wino różowe, a do jedzenie też za bardzo się nie nadaje. Ocena : 1.5/5. Cena 19.99 zł.

14. Cabernet dAnju Domaine des Iris

 

Languedoc Roussillon Pays d’Hérault Domaines Pierre Chavin Chevalier d’Or Rosé 2015

Niestety są to przemysłowe zlewki, smakujące gumowym wężem ogrodowym i plastikiem. Nie ma sensu wydawać na nie pieniędzy. Ocena 1/5. Cena 19.99 zł.

19. Chevalier Dor 2015.jpg

 

Château de l’Estagnol 2014, Rhône, Côtes du Rhône AOP

Wino o dosyć lekkiej strukturze, z wyraźną kwasowością, ale z nieco asfaltowymi, piekącymi garbnikami, ale mimo wszystko na tak. Ocena 2.5/3. Cena 17.99 zł.

16. chateau de lestagnol.jpg

Comptoir des Arômes Domaines Pierre Chavin 2014, Cabernet Sauvignon, Pays d’Oc

Nieciekawy Cabernet Sauvignon, aromatów i owocu tutaj niewiele, za to jest dużo taninowej goryczki i braku równowagi.  Ocena 1/5. Cena 19.99 zł.

21. comptoir des aromes

Château Bellevue Favereau 2014, Bordeaux Supérieur

To jest dobry wybór tej oferty, wino o średniej budowie, w nosie złożone aromaty skóry, dymu, ziemi. W ustach wiśnia w czekoladzie, z dobrą kwasowością, ale i z pikantną końcówką i dosyć szorstkimi taninami. Ocena 2.5/5. Cena 24.99 zł.

05. Bordeaux Bellevue Favereau

Château Saint-Antoine 2013, Bordeaux Supérieur

To Bordeaux jest delikatniejsze niż powyższe Château Bellevue Favereau, świeższe, bardziej owocowe i mniej beczkowe. W tej cenie to bardzo dobry wybór. Hit. Ocena 3/5. Cena 19.99 zł.

09. Bordeaux Chateau Saint Antoine

 

Blaye Côtes de Bordeaux Château Calet 2012

Biedronkowe Blaye Côtes de Bordeaux było całkiem niezłe, miało jedynie za dużo beczki i kosztowało 29.99 zł. To Blaye Côtes de Bordeaux z Lidla jest o 2 złote tańsze, ale nawet w tej cenie nie jest to wino powalające. Jest dużo owocu, ale generalnie jest szorstkie i o wysokim poziomie alkoholu. Chyba nie warto.  Ocena 1.5/5. Cena 27.99 zł.

06. Bordeaux Blaye Cotes Chateau Calet

Citadelle du Cyprès 2014, Les Vignerons de Tutiac, Blaye Côtes de Bordeaux AOP, Bordeaux

Dużo lepsze niż powyższe Blaye Côtes de Bordeaux Château Calet 2012. Citadelle du Cyprès jest lekkie, żywe, taniczne, owocowe, z lekkim garbnikiem. I do tego w dobrej cenie. Należy brać. Ocena 3/5. Cena 17.99 zł.

10. Bordeaux Citadelle du Cypres.jpg

 

Château Dudon Bordeaux 2011

W nosie daje się wyczuć aromaty skóry, ziemi i leśnych owoców. W ustach jest pełne i bogate, dominuje owoc leśny dojrzała wiśnia, połączona świeżą, taniczną kwasowością. W tej cenie to hit. Ocena 3/5. Cena: 19.99 zł.

07. Bordeaux Chateau Dudon.jpg

 

Château Gemeillan Médoc 2010

Nos: głębokie bogate aromaty jeżyn, leśnej ściółki, krzaków jeżynowych, tytoniu. W ustach zaskakująco młode, z kręgosłupem kwasowym, dymne, leśne, wyprawiona skóra, garbniki wyraziste, ale zrównoważone, przez kwasowość i owoce, świeże, ale z tym dymnym aromatem. Według mnie najlepsze wini tej oferty do 50 zł. Ocena 3.5/5. Cena 37.99 zł.

18. Chateau Gemeillan.jpg

Château Fombrauge 2013, Saint-Emillion Grand Cru Classé, Bordeaux

Najdroższa etykieta tej oferty i całkiem dobre wino, z armatami jeżyn, ściółki leśnej dymu, galaretki owocowej, bardzo miękkie i soczyste, z podkreśloną kwasowością i z taninami wyczuwalnymi, ale ładnie wkomponowanymi w to bardzo dobrze zbalansowane wino. Jedynym mankamentem jest wysoka cena. Ocena 3.5/5. Cena 99.99 zł.

08. Bordeaux Chateau Fombrauge Primeur

Languedoc Roussillon Muscat de Rivesaltes Domaine des Étangs 2012

Raczej słabe wino słodkie, gdzie cukier resztkowy jest na tyle dominujący, że wini jest płaskie i bez życia. Niestety pije się bez przyjemności. Ocena 1.5/5. Cena 22,99 zł.

24. Muscat de Riversaltes

Wina degustowane na degustacji win z nowej oferty Lidla podczas III Zlotu Blogerów organizowanym przez Winicjatywę.

Wino – Skala ocen: 1 wino słabe, niepolecane,   2 pijalne, 3 dobre, 4 bardzo dobre, 5 wybitne.

 

 

 

 

 

 

Opublikowano Degustacja, Lidl, Wydarzenia | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Komu jest potrzebny bloger winiarski. Refleksje po III Zlocie Winicjatywy

W zeszłą sobotę w Hotelu LeRegina, na warszawskim Rynku Nowego Miasta, odbył się kolejny, trzeci już Zlot Blogerów pod auspicjami Winicjatywy.

W tym roku frekwencja był równie wysoka, co rok temu, ale pojawiło się wiele nowych twarzy, a część uczestników poprzedniego zlotu nie pojawiła się.

Pierwsza część programu poświęcona była kondycji polskich blogów o winie w ujęciu liczbowym. Redaktor i właściciel Winicjatywy, Wojciech Bońkowski, przedstawił na liczbach, kto się liczy w mediach społecznościowych, a kto ma jeszcze zadanie domowe do odrobienia.

Na Twiterze w temacie wina niepodzielnie króluje Robert Mazurek, który zajmuje pierwsze miejsce, podobnie jak w zeszłym roku. Miejsce drugie i trzecie zajmują Wojciech Bońkowski z Winicjatywy i Adam Pawłowski MS, obaj piszący o winie po angielsku.

Na Facebooku króluje Winicjatywa z ponad piętnastoma tysiącami obserwujących, a zaraz za nią plasuje się Do Trzech Dych i Magazyn Wino, należy jednak wziąć pod uwagę, że za tymi mediami stoi więcej niż jedna osoba.

Co do Facebooka, prezentowane są dwa podejścia, jednym z nich jest promowanie profilu prywatnego, gdzie zamieszczane są posty z bloga i wszystkie inne ciekawostki z życia blogera. Drugim podejściem jest stworzenie dedykowanego fanpage’u i promowanie własnej marki. Każde z tych podejść ma swoje plusy i minusy. Plusem promowania profilu prywatnego jest to, że algorytm Facebook’a nie ogranicza wyświetleń tak bardzo jak w przypadku fanpage’a, a dodatkowo nie trzeba płacić za dotarcie do większej ilości fanów, jednak minusem jest to, że profil prywatny nie do końca jest poświęcony tylko pasji winiarskiej, więc siłą rzeczy mogą się tam pojawiać informacje z innych dziedzin, co niekoniecznie może dobrze wpływać na spójność komunikacji. Zatem każdy z nas musi rozważyć, które strategia przynosi więcej korzyści i jaki model komunikacji wybrać.

Aktywność na blogu, to kolejna miara oceny blogera, chociaż niektórzy mogą się nie zgodzić, że im więcej tym lepiej. Niemiej jednak, kluczem do rozpoznawalności i powiększania kręgu czytelników jest regularność zamieszczania wpisów i wielokanałowość, czyli obecność w wielu mediach naraz.

Każdy, kto prowadzi bloga od jakiegoś czasu, doskonale zna stan zmęczenia i wypalenia, kiedy już się nie chce dalej pisać i przychodzą myśli, by rzucić to całe blogowanie. Problem znany jest jako „syndrom drugiej książki”, czyli wypalenie po pierwszym, bardzo aktywnym okresie pisania i budowania własnej marki, po którym następuje okres spowolnienia i czasami wręcz zarzucenia pisania.

Niektórzy wychodzą z tego okresu zwycięsko, z na nowo zdefiniowanym celem, może nawet lepszą strategią pisania, inni zarzucają pisanie, wracając do utartych kolein życia, inni ewoluują i zajmują się innymi projektami.

Warto tutaj wspomnieć Gary’ego Vaynerchuk’a, który swoją karierę rozpoczął od pierwszego w tamtym czasie vloga, czyli bloga filmowego. Ta działalność na początku miała za cel zwiększenie rozpoznawalności sklepu z winami jego ojca. Zaangażowanie Garego i stworzenie Wine Library.tv przełożyło się na wzrost obrotów z $3M do $60M rocznie. Od tego czasu Gary przeszedł długą drogę i dzisiaj jest autorem książek, celebrytą i autorytetem w dziedzinie wykorzystania internetu do budowania firm, a obecnie stoi na czele potężnej firmy VaynerMedia oferującej pełen zakres usług marketingowych.

Jednym z warunków osiągnięcia sukcesu w tej dziedzinie, chociaż nie jedynym, jest regularność pisania. Wiemy jak trudno jest się zmusić do napisania jednej notki na dwa-trzy dnia, a co dopiero pisać codziennie. Jednak tylko regularność pisania pozwolą stworzyć i ulepszać nasz warsztat i dadzą możliwość, by czytelnicy nas znaleźli i czytali.

Jak wspomniał Wojtek Bońkowski, takim blogerem, słynącym z regularności pisania, jest Jamie Goode, który może i nie ma takiej dostojności w pisaniu, jak Andrew Jefford czy Oz Clarke, nie jest też tak doskonałym degustatorem jak Tim Atkin, ale charakteryzuje go podziwu godna konsekwencja w pisaniu. Pisze on i utrzymuje relacje z czytelnikami praktycznie każdego dnia.

Wśród blogerów piszących o winie, na pierwszym miejscu pod względem częstotliwości publikacji od stycznia do końca maja tego roku znalazły się blogi Do Trzech Dych (191 wpisów), Winicjatywa (163) i Winniczek, czyli Agata i Wojciech Galińscy (151).

Mieliśmy również okazję wysłuchać bardzo ciekawego wystąpienia Pani Magdaleny Tomaszewskiej-Bolałek, z bloga Kuchniokracja, która podzieliła się ze swoimi doświadczeniami w tworzeniu bloga i zwiększaniu ilości czytelników i konsekwentnym budowaniu swojej marki. Dla niej sposobem na wejście na poziom profesjonalny w pisaniu bloga, było znalezieni niszy, gdzie zajęła się teoria żywienia. Na początku zaczęło się od pasji, a dzisiaj Pani Magdalena jest autorką pięciu książek o kuchni i jej znaczeniu w kulturze, między innymi Tradycje kulinarne Japoniii Japońskie Słodycze.

Po przeglądzie aktywności i niejako po sprawdzeniu stanu liczebnego polskiej blogosfery winiarskiej i po wystąpieniu autorki Kuchniokracji, rozpoczął się panel dyskusyjny, który wywołał wiele emocji. Panel Po co nam blogi o winie? Okiem reporterów został sprowadzony do pytania, czy importerom są potrzebni blogerzy.

Dyskusję miał rozpocząć Sławomir Hapak, reprezentujący firmę Interwin, jednakże z powodu problemów technicznych i słabej jakości połączenia, nie udało się go wysłuchać.

Kolejny głos w dyskusji, zabrany przez Sławomira Chrzczonowicza z Winkolekcji, podgrzał atmosferę, kiedy powiedział on cokolwiek prowokacyjnie, ze blogerzy nie są importerom do niczego potrzebni. Informacje dostarczane przez blogerów nie przekładają się na bezpośrednią sprzedaż wina, która ma miejsce głównie w restauracji. Sprzedaż wina w sklepie też nie zależy prawie w żadnym stopniu od działania blogerów. Ani klienci restauracji, ani sklepu nie kierują się rekomendacjami blogerów i nie dokonują wyboru na podstawie przeczytanego wpisu na blogu.

Następnym uczestnik panelu, Łukasz Bogumił z Wineonline, rozpoczął od tego, że on, jako przedstawiciel importera, chce i widzi sens współpracy z blogerami.

Wśród pozytywnych stron wymienił dużą liczbę blogerów piszących o winie w Polsce. Jednak zaraz za tym pojedynczym pozytywnym stwierdzeniem wymienił całą rzeszę negatywnych zjawisk, które można zauważyć w tej grupie.

Na początek wymienił chorobę, na którą cierpi większość blogów, czyli anonimowość i brak informacji lub bardzo ograniczona informacja w zakładce „O mnie” na blogu. Uznane to zostało za duży błąd, bo nie pozwala na identyfikacje blogera i zamyka możliwości dotyczące potencjalnej współpracy z importerami. Wineonline jest otwarte na współprace z blogerami, ale bloger, szczególnie na początku swojej drogi ma nadal więcej do udowodnienia importerowi niż na odwrót.

Pan Łukasz podzieli blogerów na trzy grupy – pamiętnikarzy, którym nie zależy na wzroście i na współpracy z importerami, którym wystarcza prowadzenie bloga, jako notatnika zawierającego opis degustowanych win. Druga grupa to blogerzy, którzy zdają sobie sprawię, dla kogo piszą i po co piszą i którzy aspirują do współpracy z importerami, ale jeszcze nie są profesjonalistami i ich blogi często wymagają dalszej pracy i ulepszeń. Trzecia grupa, to grupa profesjonalistów, dziennikarzy z branży winiarskiej, którzy działają i pracują, po to by taką współpracę z importerami nawiązać. Wineonline szuka blogerów w z grupy drugiej i trzeciej do współpracy.

Jednak blogerzy z grupy drugiej nie zawsze są na taką współpracę gotowi. Najczęstszym powodem jest wspomniana wyżej anonimowość bloga i brak podstawowych informacji, takich jak cel pisania, miejsce zamieszkania i podstawowe wiadomości o autorze.

Miejsce zamieszkania jest jedną ze wskazówek, pozwalającą precyzyjniej komunikować się z blogerami i informować ich o nadchodzących eventach czy degustacjach.

Kolejną słabością jest strona techniczna i graficzna blogów. Przedstawiciel Wineonline zarzucił niską jakość stron i nieciekawy design. Jako przykład podał bloga o ładnej graficznie stronie, ale pełnej zdjęć słabej lub złej jakości. Te niedostatki graficzne mogę się też przejawiać w sytuacji odwrotnej, kiedy to zdjęcia są na bardzo wysokim, artystycznym poziome, a platforma blogowa i szablon jest dosyć słaby graficznie. No cóż, są to całkiem bolesne uwagi prosto w ego blogera.

Irek Wis z bloga Blurppp, Zapiski z Pustyni odniósł się do tych uwag, podkreślając, że temat pisania o winie jest o tyle szczególny, że po dosyć krótkim czasie te wpisy tracą na aktualności, bo wina, o których piszemy znikają ze sklepów. Ważna to uwaga, ale jest wiele branż równie efemerycznych. Dodatkowa uwaga dotyczyła trudności w pozycjonowaniu tematu danego wpisu, bo blogerzy winiarscy nie dysponuja wieloma ogólnymi hasłami, takich jak choćby „pieczeń wołowa” na blogach kucharskich, bo my podajemy nazwę konkretnego wina i o nim piszemy. Możemy się jedynie posiłkować kategoriami typu kraj pochodzenia i szczep.

Sławek Sochaj z enoeno, widocznie niezadowolony ze stwierdzenia, że to blogerzy mają ciągle coś do udowodnienia zaproponował z kolei odwróconą sytuację, kiedy to blogerzy oceniają importerów. Ciekawe wyzwanie, chociaz trudne w realizacji  w świetle uwag importerów.

Kolejne głosy w dyskusji podkreślały znacznie używania odpowiednich tagów w tekście i w zdjęciach, czego znaczenie podkreślał Maciek Gontarz z Viniculture.

W podsumowaniu Łukasz Bogumił podkreślił, że oprócz tych braków wspomnianych wyżej ważne są takie podstawy działania, jak komunikacja mailowa i potwierdzanie przyjęcia zaproszenia na degustację lub informacja o rezygnacji z zaproszenia. Ponadto oczekuje się, że blogerzy wykażą większą aktywność w dyskusjach w swoim środowisku, choćby na forum Winicjatywy i udzielanie się w komentarzach pod artykułami. Na koniec wskazano na nową niszę, szczególnie w Polsce, jaką są wideoblogi, zwane vlogami, których przedstawicielem był Jurek Kruk z 4senses.tv, już współpracujący z Woneonline.

Panel

Na szczęście głosem tonującym tę dyskusje była przedstawicielka Lidla, która podkreśliła znacznie blogerów dla promocji wina sprzedawanego w sieci Lidl oraz zaangażowanie Lidla, by blogerów wspierać i promować.

Pytanie ostatnie dotyczyło kwestii fundamentalnej dla blogerów, a mianowicie, gdzie w tym całym pędzie blogera nastawionego do współpracy z importerem jest czytelnik. Blog z założenia powinien być bezstronny, to znaczy nie faworyzować win od importerów, z którymi współpracuje, choć subiektywny, bo pisanie o winie nigdy nie jest obiektywne, w końcu każdy ma swoją opinię na temat wina. My, jako blogerzy, musimy sobie odpowiedzieć na pytanie, dla kogo piszemy, czy dla nas samych, do pamiętnika, dla naszych znajomych i rodziny, czy dla kolegów blogerów, piszących o winie, którzy są dla nas inspiracją, ale zamykamy się w gronie osób, które podzielają te same pasje, co my.

Najlepsi blogerzy w świecie anglojęzycznym, tacy jak Wine Folly, mają po kilkaset tysięcy unikalnych użytkowników miesięcznie, chociaż są to raczej wyjątki niż reguła. Robert Parker, wyrocznia dla całego świata wina, były redaktor naczelny Wine Advocate, przyciąga(ł) około 70 tysięcy czytelników miesięcznie. Należy tutaj jasno stwierdzić, że blogi o tematyce winiarskiej nigdy nie będą w czołówce popularności, bo odbiorców wina jest niewielu, a z tej całej grupy zaledwie procent jest zainteresowany czytaniem recenzji win.

Degustacja w ciemno przyniosła wiele zabawy. W zeszłym roku win było aż 14, w tym roku było ich dziewięć, z tego aż sześć białych. Już na początku Wojtek Bońkowski, w ramach podpowiedzi, powiedział, że jest coś, co łączy te wszystkie wina. Ci, którzy domyślili się, że chodzi o Francję, mieli znacznie ułatwione zadanie. To, że wszystkie wina były z Lidla domyśliłem się na początku, nie wziąłem jedynie pod uwagę, ze są z jednego kraju.

Opis nowej oferty win Lidla na lato oraz opis świetnej degustacji win z Hiszpanii, prowadzonej przez Ewę Rybak i Krzysztofa Dobryłko, zostawiam sobie na inną okazję.

Co do After Party w Enotece, to po dniu pełnym wrażeń, było to miłe wytchnienie, a do tego wiązało się z wielką zaletą, jaką było jej bliskie umiejscowienie obok hotelu LeRegina.

Wielkie podziękownia dla Winicjatywy i do zobacznia za rok.

O zlocie Winicjatywy możecie poczytać również tutaj: Blurppp, zapiski z pustyniWine Trip Into Your SoulVinicultureNasz Świat WinNieWinne PodróżeNoż i widelecWinne przygodyWinniczek i Z winem do kina, Italianizzato, EnoEno

W Zlocie brałem udział na zaproszenie Winicjatywy.

 

Opublikowano Degustacja, Wydarzenia | Otagowano , , | Dodaj komentarz